22 maja 2008

hanoi i ogólnie średnio na jeża

Wietnam północny to jak wycieczka wehikułem czasu do PRLu, dosłownie szok po niby socjalistycznych Chinach. Dużo biedniej, bardziej chamsko i więcej cfaniactwa. Hanoi przypomina wielki stadion dziesięciolecia ze straganami pełnymi towarów z pewexu. Na razie jakoś mnie nie porywa, do tego zimno i mokro. Ale byc może to tylko pozory. Zobaczymy dalej.

pierwszy posiłek kuchni wietnamskiej i niestety pierwsza skucha, ochydztwo straszne, dostaliśmy traumy do końca życia. BLEEEEE. Smakuje jak wygląda. A jje się to cudo drewnianymi pałeczkami wielokrotnego użytku - które capią stęchlizną po poprzednich klientach i cuchnącą wodą z rynsztoka chodnikowego. Można się spawiowac :)



Brak komentarzy: