05 stycznia 2010

metlik we lbie

ile razy w zyciu trzeba sie powaznie zastanowic nad sytuacja ogolna? Kilka. Wlasnie nadszedl taki moment dla mnie. Siedze spowrotem w Chiangmai i kombinuje jak tu pogodzic ze soba kilka rzeczy naraz. A Chiangmai to miejsce naprawde zadziwiajace. Zaczyna sie tworzyc tu jakas dobra atmosfera do zycia, mocniejsza wiez, namiastka domu. To fajne uczucie.
Mam rowniez nadzieje, ze pewnego dnia BLOG wroci do pionu. Podrozniczego. Moze nawet niedlugo?

2 komentarze:

Krzysztof pisze...

Trzymam kciuki za utrzymanie poziomu. pozdro.

borys skatulski pisze...

dzieki Krzychu, jak tylko wyklaruje pare spraw to blog znowu ruszy z kopyta.
a chwilowo jestem w malej dupie i chyba do tuskolandi bede sie musial znowu ruszyc, a to zupelnie inny kierunek niz Filipiny i Indonezja psiakrew :)