11 października 2010

lwow na szyBko

Przesiadka we Lwowie okazala sie bardziej skomplikowana niz myslaelm. Zabraklo biletow plackartnych na nocny do CZerniowcow. Robilem az dwa podejscia do roznych okienek zeby sie upewnic ze baby mnie nie kantuja. Ale guzik. Nie mialem wyjscia i musialem kupic kupiejny.Dla porownania roznica w cenie jest taka: plackartnyj 34 HR, kupiejny az 124 HR !!!. Byly jeszcze "obscie" 16HR czyli miejsca siedzace, ale moj kregoslup nie nadaje sie obecnie na takie wyskoki. TRudno, bede jechal z luxusami :)

btw, foty zaczne wrzucac stopniowo. Nie mam ze soba laptopa co mocno utrudnia zmniejszanie i kadrowanie fotek.


pierwsza czarna herbata po rosyjsku na trasie, 3HR

tak sie podrozuje wypasionymi wagonami kupiejnymi. Czyli prawie kompletne pustki, sam w przedziale i nuda. A obok w plackartnym juz zaczela sie impreza lokalsow na calego, za 1/4 ceny. Tiaa.

4 komentarze:

km pisze...

wreszcie się zaczęło> zazdrościmy i śledzimy :)

Pola pisze...

A już chciałam napisać, że jak to tak bez zdjęć!? Ale się pojawiają - dobra czekamy na więcej :)

Anonimowy pisze...

Czekam na dalsze wpisy!
Gosia Skaradzińska

borys skatulski pisze...

pozdrawiam wszystkich a szczegolnie Gosie S.! To kopa latek minela a my wciaz mlodzi :) fajnie ze tu zagladasz.
Bede teraz czesciej posty wrzucal skoro takie zacne grono czytelnikow sie zebralo :)
dzieki za wszelki doping wszystkim!