25 stycznia 2011

New Delhi

o Indiach wiele nie napiszę. Bylem jedynie 3 dni w Delhi. Kilka treFnych przemyśleń poniżej:
- Delhi jest brzydkie. Wszechobecny SYF i CHAOS
- krowy chodzą po ulicach, dużo psów i kotów. Chodniki okupowane przez żebraków.
- jedzenie uliczne to wyższa szkoła jazdy. Podchodziłem bardzo ostrożnie. Ale w większości przypadków bardzo smaczne
- noclegi w Delhi dosyć tanie od 15 zeta za pokój. CZystość i sądziedztwo problematyczne.
- hindusi sympatyczni ale kombinatorzy. Hinduski bywają zjawiskowe i uśmiechnięte.
- browar jest drogi, 5-7 zeta butelka. I trudno go kupić, brakuje supermarketów.
- jest bardzo kolorowo i głośno. Ruch uliczny mniej męczący niż w HAnoi i TEheranie.

Pierwotnie chciałem jechać na tydzień na północ do Dharamsali ale logistycznie wyglądało to słabo. Zdecydowałem ruszyć od razu do Nepalu. Przecież Himalaje czekają!








2 komentarze:

km pisze...

No właśnie, wszystko ładnie, pięknie, człowiek by chciał zwiedzić egzotyczne kraje, a tu tylko kłody pod nogi. Piwo 7 zł, toż to skandal!

borys skatulski pisze...

taa, z browarami od iranu po indie problematycznie, w Nepalu jest ciut lepiej. Jednak takiej wolności piwnej jak w Tajlandi i Chinach to nie ma nigdzie w Azji. No może jeszcze w Japonii ale tam na razie nie byłem i nie smakowałem. Skandal oczywiście.