23 września 2007

nocleg w woronezu

cos czulem ze beda jaja z noclegiem. Zaczelo sie juz w Charkowie gdy przemaglowalem caly internet i doslownie zero konkretnych noclegowni w calym woronezu. Ostatnim rzutem zrobilem jakis szybki wydruk hoteli w miescie. Poza tym nigdzie nie mozna bylo kupic zadnych mapek, planow miast ze o przewodnikach rosji czy kazachstanu nawet nie wspomne. Jak jednej babie w najwiekszej ksiegarni pokazalem PASCALA to wygladala jakby zobaczyla UFO. U nich ZERO przewodnikow jakichkolwiek!!! Szokk. Widac ze ukraincy rzadko podrozuja a jesli juz to tylko last minute.
Jak dojechalem do woroneza to sie zaczal kociokwik. W kasach biletowych w moim kierunku "bilietow niet" a najwczesniej dopiero za dwa dni. Niedobrze bo to znaczy ze musze jakos przekiblowac w miescie przynajmniej dwie noce. Gdzie tu nocowac?? W pociagu nikt nieczego nie wiedzial, wszyscy jechali w odwiedziny do znajomych. Na dworcu oczywiscie ZERO informacji, kazdy macha reka na odczepne. Ostatnia desku ratunku - taksowkarze przed hala. Wyszedlem i zaczalem wypytywac o noclegi w gastinicach, akademikach, pensjonatach, prywatnych itp, cokolwiek. Ale taksowkarze zaczeli cos kombinowac i chcieli mnie wywiezc daleko za miasto. A to mi sie nie usmiecha. Olalem ich, oddalem plecak do przechowalni i ruszylem w miasto. Zaczelem obdzwaniac hotele z wydruku. Kilka z poczatku listy mialo najtansze noclegi po 2500 rubli czyli prawie 300 zeta za noc! Ja pierdziele! Cisnienie mi ostro skoczylo. Zaczela sie lekka kurwica. Pol dnia minelo, a ja wciaz bez noclegu a dwie noce w poczekalni dworcowej to jakis zart. Przed oczami mignal szybki powrot na ukraine gdzie jakos zawsze kwatera byla. DZwonie dalej, cena zeszla do 1500 rubli. To wciaz duzo za duzo. Chyba trzeba bedzie sie poddac. Dalem ciala do potegi. Trudno. Ale jeszcze szukam dalej, chodze po roznych "gastinicach", wypytuje i wreszcie wykonuje telefon ostatniej szansy i udaje mi sie wyrwac pokoj za 800 rubli za noc. Jestem uratowany. Niezly hotel w centrum, jest natrysk, ciepla woda, wreszcie spokoj, mozna odsapnac. Po 18 sie loguje z lekkim zadowoleniem. Jutro trza bedzie zawalczyc o jakis bilet kolejowy na poludnie. Ale dzisiaj sie tym nie przejmuje. Ide na zwiedzanie miasta i cos zjesc. poczekalnia dworcowa 6 rubli
pokoj w hotelu "brno" 800 rubli
ktora bramke wybierasz? :)

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

He, he. Coraz fajniejszy ten Twoj blog :-) A jakim aparatem robisz zdjęcia ? Bo są naprawde fajne.

Piotrek W-w

borys pisze...

wszystko robione nikonem D40 w kicie 18-55mm. W promocji nabyty za 1650 zeta zaraz przed wyjazdem, obiektyw troche za krotki ale na razie sie ucze wiec w sam raz :)

dzieki za komentarz
pozdr
borys

Robciu pisze...

Borys , mordaa , chlopakuu !

Zejebiste zdjęcia, extra wyprawa, czekamy na kolejne inf.
Jakie dalsze twoje plany ??


Robciuu !