Nastepnym przystankiem byl Krasnojarsk nad Jenisejem. Duzy gorad - pieknie polozony na wzgorzach, nad potezna rzeka. Z kolei tutaj zabrali mnie do oryginalnej rosyjskiej bani. A w takiej to wiadomo maly szok dla inastranca - bo wszyscy na golasa i non stop pija goraca herbate z mlekiem i szampana. Pelna odnowa biologiczna, gdy za oknem -20 :)
Ciezko mi tutaj podpisywac foty wiec od gory: Ekaterinburg, na koniec Archangielsk nad AMurem i jakas niezbyt atrakcyjna pani w ostrym mejkapie w tymze miescie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz